18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Odrobina przemyślanego szkockiego luksusu

Redakcja
Whisky kupuje się jeszcze trudniej niż wybiera szkołę dla dziecka lub kandydatkę na trzecią żonę. Bo dziecka nie można posłać byle gdzie, a trzeci ożenek to też akt wyjątkowej desperacji i zdarza się on raczej naiwnym, a konsekwencje desperackich kroków bywają straszne. Wybór odpowiedniego gatunku whisky to rzecz niegodna desperatów i naiwniaków. Podejść do tego należy z odpowiednim przygotowaniem teoretycznym, podpartym niewielką ilością snobizmu. Snobizmem, niestety, też podpieramy się w naszych małżeńskich i rodzicielskich decyzjach. Lecz o ile snobizm powoduje, że dzieci trafiają do złej szkoły i jeszcze gorszego towarzystwa, a snobizmem podszyte małżeństwa to istna męczarnia, o tyle snobizm alkoholowy przynosi całkiem przyjemne dla podniebienia efekty.

Notatnik Oberżyświata

Zanim więc źle wykierujecie dzieci i pożenicie się ponownie źle, napijcie się, Panie i Panowie, whisky single malt ze Szkocji. Whisky słodowa (maltowa) to destylat ze słodowanej (wykiełkowanej) pszenicy dojrzewającej co najmniej 8 lat w dębowych beczkach. Niby nic wielkiego, ale... gorzelnicy właśnie szkoccy osiągnęli w tej dziedzinie mistrzostwo nie do podrobienia. Wpierw pozwalają ziarnu wykiełkować, potem je suszą m.in. w torfowym dymie - nadaje to whisky delikatnego torfowego aromatu. Następnie zmielony słód zalewają gorącą wodą z górskich potoków i po dodaniu drożdży zacier fermentuje ok. 40 godzin. Osiąga moc 7-8-procentową i trafia do alembików. Pędzony jest dwukrotnie do mocy ponad 60 procent. Nie większej, bo zatraciłby tak pracowicie przygotowane walory smakowe i zapachowe. Teraz spirytus trafia do dębowych beczek na prawie dekadę. Najmłodsze whisky słodowe butelkuje się po 8 latach, ale często dojrzewają kilkanaście i więcej lat. Ponieważ spirytus w beczkach traci swą moc (1-2 procent rocznie) po mniej więcej dekadzie ma wartość idealną do spożycia, nieznacznie przekraczającą 40 procent. Jeżeli na butelce natrafimy na opis single malt, znaczy to, iż whisky pochodzi tylko z jednej gorzelni. Jeżeli jest mieszana z kilku partii lub kilku roczników, to mamy w ten sposób gwarancję jednorodności produkcyjnej: woda z tego samego strumienia, ten sam aparat destylacyjny.
I wszystko byłoby wspaniale - można by już się żenić - ale tu zaczynają się prawdziwe wybory. Oto szkocka whisky słodowa to zaledwie 5 procent całej populacji szkockich "łyskaczy", ale... producentów jest około setki! I każdy szczyci się niepowtarzalnym, oryginalnym smakiem i aromatem. Każdy też przedstawia klienteli kilka rodzajów trunku. Wybór więc jest arcytrudny.
Dlatego na nasze skromne potrzeby umówmy się, że każda firma, której nazwa zaczyna się słowem glen (dolina z własnym strumieniem), musi być dobra. Gdy zobaczycie, że butelka jest malt, jest single i nazywa się "Glencośtam"... to jest to! I kropka. Moja butelka Glenmorangie jest szkockim średniakiem. Dojrzewała 10 lat. Najlepiej smakuje w postaci czystej, bez lodu, bez wody. Wyróżnia się też na mapie licznych "glenów" tym, że powstaje w małej firmie, która nie oddała dorobku pokoleń górali z Highland na pastwę wielkich koncernów. Zatrudnia kilkanaście osób i mimo olbrzymiej konkurencji należy do absolutnej czołówki słodowych przysmaków. Jeżeli jeszcze uda się trafić na Glenmorangie w sklepie wolnocłowym, to już żadna szkoła i żadne małżeństwo nie będzie wam straszne.
PRZEMYSŁAW OSUCHOWSKI
OBERŻYŚWIAT

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.