Pracownicy DPS w Mianocicach: Dyrektor swoim postępowaniem narażał życie i zdrowie nasze oraz mieszkańców placówki

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Dom Pomocy Społecznej w Mianocicach Aleksander Gąciarz
W Domu Pomocy Społecznej w Mianocicach mieszka blisko 90 osób - w zdecydowanej większości kobiet - cierpiących na upośledzenia umysłowe i niepełnosprawność intelektualną. Obiekt mieści się w klasycystycznym dworku, którego przedwojennymi właścicielami była rodzina Hallerów. Od 1992 roku placówką kieruje Stanisław Krochmal. Personel liczy natomiast blisko 60 osób. I właśnie część pracowników zdecydowała się opisać, jak z ich punktu widzenia wygląda funkcjonowanie domu pod rządami dyrektora. Zredagowali w tym celu kilka pism. Część z nich trafiła do jednostek nadrzędnych wobec DPS, jedno otrzymała nasza redakcja. Grupa kilku osób zgodziła się też na spotkanie, zastrzegając sobie jednak anonimowość.

FLESZ - Maseczki w miejscu pracy? To pracodawca decyduje

Zarzuty pod adresem dyrektora można podzielić na dwa główne rodzaje. Pierwszy z nich dotyczy postępowania w czasie trwającej pandemii. Pierwszy stwierdzony przypadek zakażenia w DPS pojawił się 6 października i dotyczył pracownika, zatrudnionego jednocześnie w innym DPS na terenie powiatu. Zdaniem personelu dyrektor nie zrobił wówczas nic, by zabezpieczyć pracowników i mieszkańców przed zakażeniem.

Niedługo później pierwsze objawy choroby pojawiły się wśród mieszkańców domu.

Kiedy zaczęli gorączkować i wykazywać objawy zakażenia [dyrektor] nie zorganizował zgodnej z przepisami izolatki oraz śluzy dla personelu - czytamy w piśmie.

Pracownicy zarzucają przełożonemu, że reglamentował środki ochronne, a fartuchy, które powinny być jednorazowe, były ponownie wielokrotnie używane po ozonowaniu.

Gdy rozmawiamy z koleżankami, które pracują w innych damach pomocy, to nie chcą nam wierzyć. Jak powiedziałam znajomej, że dostajemy po 5-6 maseczek na miesiąc, to się za głowę złapała. Mówią, że u nich każdy pracownik dostaje tyle środków ochronnych, ile tylko chce. Nie ma żadnych ograniczeń. A my mamy używać rękawiczek dopóki się nie podrą -mówi nam jedna z pracownic placówki.

Przedstawiciele personelu zwracają również uwagę, że dyrektor przez kilka tygodni zwlekał z przesłaniem do Sanepidu danych pracowników, aby można było im wykonać testy na obecność koronawirusa.

Przedstawiciel Sanepidu specjalnie przyjeżdżał do nas, bo nie mogli się doczekać na listy z danymi personalnymi osób do wymazów. Byliśmy ostatnim DPS-em, w którym nie zrobiono testów - słyszymy.

Gdy testy wykonano, okazało się, że zarażonych było 38 mieszkańców i 32 pracowników DPS (stan na początek listopada). Tymczasem według personelu po otrzymaniu wyników, osoby chore nie zostały skutecznie oddzielone od zdrowych: korzystały z tych samych łazienek, jadały w tej samej jadalni, chodziły po tych samych korytarzach. - Sam dyrektor, który miał wynik pozytywny i odbywał izolację na terenie domu, nie stosował odpowiednich zabezpieczeń, ani nie zachowywał dystansu od zdrowych osób - przekonują.

Sprawa pandemii nie wyczerpuje jednak zastrzeżeń poruszanych w pismach pracowników DPS w Mianocicach. Druga grupa zarzutów dotyczy nadużywania stanowiska oraz niewłaściwego postępowania wobec mieszkańców. Zdaniem pracowników dyrektor stosuje wobec nich metody zastraszania, grozi wyrzuceniem z pracy, miał też zmuszać osoby przebywające na zwolnieniach, do świadczenia pracy.

Dyrektor nie toleruje ludzi, którzy mają cokolwiek do powiedzenia, potrafią się sprzeciwić, powiedzieć, że czegoś nie wolno robić. Na uwagi reaguje stwierdzeniem: jak pani nie pasuje, to niech pani zmieni pracę. Traktuje dom pomocy jak swój prywatny folwark - przekonują.

Zdaniem pracowników szef placówki zachowuje się niewłaściwie również w stosunku do mieszkańców. Zarzucają mu znęcanie się fizyczne i psychiczne: popychanie, ciągnięcie za włosy i inne formy przemocy.

- Potrafił złapać mieszkankę za włosy i ją wyprowadzić przez całą jadalnię. Czy taki człowiek nadaje się na to stanowisko? - pytają. Do tego mieszkańcy nie mają swobodnego dostępu do napojów i posiłków, nie mogą też korzystać z własnych pieniędzy, przechowywanych na kontach. Zakupy dla nich są ograniczone do minimum. Wiele do życzenia pozostawia też otoczenie obiektu, gdzie brakuje miejsca do rekreacji, czy spacerów. - Park jest zarośnięty, boisko zaniedbane, nie ma nawet ławek – piszą.

Organem nadrzędnym wobec DPS w Mianocicach jest Starostwo Powiatowe w Miechowie. Skargi na dyrektora placówki tam również trafiały.

W tej sprawie podjęto działania, w tym przesłano do dyrektora szereg pism z prośbą o ustosunkowanie się do stawianych mu zarzutów, na które odpowiedział. Według nas, placówka była przygotowana i zabezpieczona dobrze - głosi fragment komunikatu otrzymanego ze Starostwa.

W jego dalszej części pojawia się jednak zastrzeżenie: - Zarząd Powiatu (...) w stanie zagrożenia epidemiologicznego, nie posiadał właściwych instrumentów do zweryfikowania przedstawionych dyrektorowi zarzutów. Jak wiadomo, placówka, jej pracownicy i podopieczni, w sytuacji wystąpienia zakażeń Covid-19 zostali odizolowani i wszelkie kontrole były wówczas niemożliwe do przeprowadzenia. Nie można było skierować osób na podjęcie wspomnianych czynności, bez narażania ich zdrowia i życia - czytamy.

Jak nam powiedział starosta miechowski Jacek Kobyłka, w sprawie nieprawidłowości w funkcjonowaniu DPS w Mianocicach zostanie zlecony audyt. Sprawą zajmie się również Komisja Skarg i Wniosków Rady Powiatu. - Ja mam swoje zdanie na ten temat, ale nie chciałbym teraz o tym mówić. Gdy komisja poprosi mnie o wyjaśnienia, to ich udzielę - stwierdził.

Odpowiedź dyrektora Stanisława Krochmala na stawiane zarzuty znajdziesz TUTAJ.

Czytaj także

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
J.

Zaczął nas dyrektor i starosta straszyć, że DPS zamkną jak będziemy się na dyrektora skarżyć i wszyscy do zwolnienia pójdą - bzdura totalna mająca posiać strach i niepewność. Zamknąć to owszem mogą ale dyrektora.

G
Gość

Wreszcie znalazły się odważne dziewczyny, które złamały tabu i powiedziały to o czym od lat mówiło się po cichu. Wszyscy, którzy odchodzili z tego DPS-u mówili to samo, że nigdy więcej nic wspólnego z tym dyrektorem - mobbing, poniżanie, zastraszanie. Brawa dla redaktora, że podjął temat - pewnie już go Starosta nie lubi za ten tekst.

w
wt

Dziwne że redaktor tak szybko zareagował a radni od dawna sygnalizują różne nieprawidłowości w Miechowie i cicho sza. Czyżby spełnienie oczekiwań władzy?

a
aa

:Folwark" to jest w Miechowie i wszystko jest ok.

G
Gość

Zapewne dyrektor z PISuaru :)

Dodaj ogłoszenie