Brak słów

Redakcja
Joanna Mastalerz, Rafal Dziwisz, Dominika Bednarczyk Fot. Wacław Klag
Joanna Mastalerz, Rafal Dziwisz, Dominika Bednarczyk Fot. Wacław Klag
Niespodziewana dziurka w gazowej rurze, czy szpilką kłuta mysz? A może dzwonienie komórki? Długo szukałem źródła pisku. Akustyka złotego foyer Teatru im. Juliusza Słowackiego tworzyła złudzenie, że pisk dochodzi naraz z tyłu, z przodu i z kąta każdego. Tak, zewsząd - ciche, uporczywe, wedle reguł niepojętego rytmu łamiące się piiissypiiiispipipisyyyy... Niby jak inaczej to ująć mam?

Joanna Mastalerz, Rafal Dziwisz, Dominika Bednarczyk Fot. Wacław Klag

Paweł Głowacki: SALONY

No właśnie. Jak pisać o brzmieniu, które nie jest językiem, ale jest opowieścią? Rozwinąć bajkę o myszy kłutej szpilką, czy poprzestać na kapitulanckiej nędzy narzecza dźwiękonaśladowczego? Jakimi słowami odpowiadać na mniej lub bardziej śpiewnie zorganizowany brak słów, co uszom spokoju nie daje? Jak pisać o pisku? Jak pisać o muzyce? Na przykład - o wiecznych nutach Fryderyka Chopina? No - jak?

Ostatni Salon Poezji niechcący odświeżył starą tę bezradność ludzkości zasłuchanej w sonaty, symfonie, fugi oraz inne preludia. Obchodzimy 200. rocznicę urodzin Chopina. Polska cała, świat cały, wszyscy - pomijając kilka cokolwiek neandertalskich plemion i garść głuszców - do końca roku wszyscy czcić będziemy rok Jemu poświęcony. Dlatego Dominika Bednarczyk, Joanna Mastalerz, Rafał Dziwisz i Krzysztof Orzechowski czytali wiersze pisane na kanwie Jego nut.

Cyprian Kamil Norwid, Mieczysław Jastrun, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Kornel Ujejski, Roman Brandstaetter, Teofil Lenartowicz, Jerzy Hordyński, Eugeniusz Korwin-Małaczewski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jan Twardowski, Jarosław Iwaszkiewicz, ba, nawet Stanisław Lem. Czytając ich strofy - odczytywali bezsilność ich lirycznych odpowiedzi na muzykę Chopina. I nie ma się jej co dziwić.

Tak, nie ma się co dziwić słownej bezradności mniejszych, skoro sam Tomasz Mann nie dał rady. Gdy na Salonie pojawił się pisk, pomyślałem o Tomasza Manna "Doktorze Faustusie", o VIII rozdziale tej nieogarnionej powieści, w którym Mann, każąc jąkającemu się Wendellowi Kretzschmerowi wygłosić wykład "Dlaczego Beethoven nie napisał trzeciej części Sonaty Fortepianowej op.III?" - kazał mu poprzestać na biedzie fałszywej onomatopei. Gdy jąkała dochodzi do nut, krzyczy: bum, hum - wum, wum - szrum, szrum. Krzyczy długo tak, po czym pieje: dim - dada, dim - dada, dim - dada!... To wszystko? Tak mało? Bełkot gardła jako jedyna uczciwa odpowiedź na brak słów w genialnym fortepianie? Nic więcej nie da się zrobić sensownego?

Nie wiem. Pozostaje mi więc tylko dokończyć opowiastkę. Otóż, by wszędzie celebrowaną odświętność roku Chopinowskiego uczłowieczyć, ściągnąć z nieba na ziemię, skruszyć jej koturny i wysuszyć wielkie niczym kurze jaja, biało-czerwone łzy narodu - aktorzy, co im się chwali, robili wiele, tyle że niewiele mogli. Pospolite ruszenie wzruszenia jest nie do zatrzymania. Gdy akademia sięgała zenitu - nie pamiętam, czy na słowach Ujejskiego, czy na słowach Twardowskiego - usłyszałem rzeczony pisk tajemny i zobaczyłem jak salonowa bywalczyni, co siedziała przede mną, dłonią w ucho swe puka tak, jak by wodę wypukiwała. Długo pukała. Pukała, pukała i pukała, aż wreszcie - udało się! I wtedy zrozumiałem!

Pisk nie ustawał, lecz nie było to brzmienie niespodziewanej dziurki w rurze gazowej, ani myszy szpilką kłutej, ani też komórkowego telefonu. Bywalczyni trzymała oto w dłoni swój wypukany aparat słuchowy, który odmówił posłuszeństwa. Był jednym małym, cichym, uporczywym, łamiącym się piiissypiiiispipisyyyy. Pomyślałem wtedy nie tylko o bezradności słów wobec muzycznych opowieści bez słów. Słuchając spiżowiejącej akademii salonowej, pomyślałem, że złośliwość rzeczy martwych w uchu miewa czasem dobre strony.
Teatr im. Juliusza Słowackiego. 298 Krakowski Salon Poezji. Wiersze o Fryderyku Chopinie czytali: Dominika Bednarczyk, Joanna Mastalerz, Rafał Dziwisz i Krzysztof Orzechowski. Grali: Mariola Cieniawa na fortepianie, Dorota Imiełowska na wiolonczeli. Śpiewała Izabela Matuła. Gospodarze Salonu: Anna Burzyńska i Józef Opalski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie