Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Jacek Majchrowski: Ostatecznie decydują krakowianie [SONDA]

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski Fot. anna kaczmarz
Rozmowa. - Miasto, żeby mogło dobrze funkcjonować i rozwijać się, potrzebuje stabilizacji. Realizację obietnic wyborczych sprawdza się raz na cztery lata, wybierając władze - mówi prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski, którego w referendum chce odwołać Łukasz Gibała.

- Jak Pan przyjął pomysł Łukasza Gibały o referendum w celu Pana odwołania?

- O tej inicjatywie słyszałem już od wielu miesięcy. Patrząc na działalność Łukasza Gibały było jasne, że zbieranie danych krakowian na ulicach w rozmaitych celach jest tylko próbą generalną przed zainicjowaniem referendum.

- Ma Pan obawy, że krakowianie zadecydują, że nie chcą Pana jako prezydenta?

- Zawsze podkreślam, że to nie politycy, nie ambicje ani nawet niczyje pieniądze, tylko mieszkańcy decydują, kto ich w mieście reprezentuje. I każdy, kto obejmuje stanowisko prezydenta czy radnego, musi o tym pamiętać. Nie jest to więc kwestia obaw. Ważna jest wola samych krakowian.

- Jeżeli dojdzie do referendum i wymagana liczba mieszkańców zagłosuje za Pana odwołaniem, to ponownie wystartuje Pan w wyborach? Może być tak, że byłby Pan w nich zdecydowanym faworytem?

- Taki scenariusz pokazywałby, że można dowolnie manipulować krakowianami. Ja wierzę w ich mądrość.

- Dlaczego Pan skomentował, że postępowanie Łukasza Gibały to awanturnictwo polityczne?

- Ponieważ otwiera drogę do sporów politycznych, które do niczego konstruktywnego nie prowadzą. Miasto, żeby mogło dobrze funkcjonować i rozwijać się, potrzebuje stabilizacji. Realizację obietnic wyborczych sprawdza się raz na cztery lata, wybierając władze miasta. Czas pomiędzy wyborami jest czasem pracy dla miasta.

- Jeżeli doszłoby do referendum, jaki wpływ miałoby to na funkcjonowanie miasta, jak akcja referendalna wpływa na przygotowania Krakowa do Światowych Dni Młodzieży?

- Czy Pana zdaniem w trakcie kampanii wyborczej państwo albo miasto normalnie funkcjonuje? Czy podejmowane są jakieś kluczowe decyzje? Czy raczej wszystko schodzi na plan dalszy? Proszę sobie w takim razie samemu odpowiedzieć na to pytanie. Właśnie dlatego narzędzie referendum powinno się stosować rozważnie.

- Jak bardzo ewentualne potknięcia, niedociągnięcia związane z organizacją ŚDM mogą wpłynąć na późniejsze decyzje związane z referendum?

- Każde wielkie wydarzenie wiąże się z niedogodnościami, nawet jeżeli jest doskonale przygotowane. Pamiętam jednak zdanie z artykułu prasowego, cytującego korespondencję między Łukaszem Gibałą a agencją public relations przygotowującą mu plan działania - „Światowe Dni Młodzieży spadają nam jak z nieba. Wystarczy, że wykorzystamy oburzenie mieszkańców i delikatnie je podgrzejemy”. Liczę na to, że mieszkańcy Krakowa nie dadzą sobą manipulować.

ZOBACZ BIEŻĄCE WYNIKI

- Jakie jest Pana zdanie o Łukaszu Gibale? Spodziewał się Pan, że stanie się tak zagorzałym Pana przeciwnikiem i krytykiem?

- Ktoś kiedyś nazwał Łukasza Gibałę „egoistą politycznym”, podkreślając, że dla zaspokojenia własnych ambicji jest w stanie zrobić bardzo wiele, gra wyłącznie na siebie, a przynależność do zmienianych często partii traktuje instrumentalnie. Jeżeli widzi w tym osobistą korzyść, nie waha się zmienić barw. Kiedy słucham populistycznych haseł i uproszczeń, które wygłasza, by zdobyć sympatię wyborców, myślę, że to trafna diagnoza.

- Łukasz Gibała ma trzy podstawowe zarzuty wobec Pana: kolesiostwo, betonowanie miasta i arogancję. W przypadku kolesiostwa przypomina m.in. ponowne powołanie Jana Tajstera na dyrektora Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Czy teraz, z perspektywy czasu, żałuje Pan tej decyzji sprzed roku?

- Złożenie dokumentów przez Jana Tajstera w otwartym konkursie nie powoduje, że konkurs z tego powodu można legalnie unieważnić. Za to legalnie można było z nim rozwiązać umowę kilka dni po jej zawarciu. Tak zrobiłem.

- Jeżeli chodzi o betonowanie miasta, to zarzut jest taki, że urząd więcej zrobi dla jednego dewelopera niż tysiąca mieszkańców. Nie jest problemem to, że zabudowywany jest każdy kąt w mieście, a wciąż brakuje nowych terenów zielonych, parków?

- Mam wrażenie, że deweloperzy mają dokładnie odwrotne zdanie. Urzędnik wydający pozwolenia na budowę musi kierować się ściśle przepisami prawa, które są, jakie są. Wymagamy od deweloperów budowy dróg dojazdowych do osiedli, jeżeli ich nie ma, czy określamy dokładnie procent powierzchni działki, na którym musi pozostać zieleń. W przypadku osiedli to 40 procent. Ale chciałbym zwrócić uwagę na jedną sprawę. Cały czas mówimy, jak to źle, że w Krakowie się buduje, ale jeżeli te mieszkania nie stoją puste to oznacza, że ludzie chcą mieszkać w naszym mieście, mają tutaj pracę i uważają, że to jest dobre miejsce do życia. Oczywiście, że im więcej zabudowy tym bardziej cierpimy na brak zieleni. Stąd działania podejmowane przez Zarząd Zieleni Miejskiej. Chcemy lepiej dbać o to, co już mamy i pozyskiwać nowe tereny zielone.

- Przy okazji, czy miasto nie powinno więc odstąpić od sprzedaży działek po dawnym motelu Krak i zagospodarować ich na zieleń oraz obiekty użyteczności publicznej?

- Z tego co pamiętam, ten teren w planie zagospodarowani przestrzennego jest przeznaczony pod usługi. Gdy radni uchwalali ten plan, nikt nie miał co do tego wątpliwości. To, że teren zostanie sprzedany nie oznacza, że zostanie tam całkowicie wykarczowana zieleń. Wiem, że ewentualni kupcy są zainteresowani pozostawianiem ogólnodostępnej przestrzeni zielonej.

- Czy Kraków nie powinien się zastanowić nad wykupem pod zieleń innych obszarów, tak jak zrobiono to w przypadku Zakrzówka?

- Kraków się nie zastanawia, tylko to robi. Oczywiście, są potrzebne pieniądze i ich pozyskiwaniu służy właśnie sprzedaż terenów przeznaczonych pod usługi, o których Pan wspomniał w poprzednim pytaniu. W tym roku kupiliśmy już teren pod park Drwinka i Park Aleksandry Południe i prowadzimy rozmowy o wykupie kolejnych działek sąsiadujących z tymi terenami. Przygotowujemy się też do wykupu terenów pod Park Aleksandry Północ i Młynówka Królewska. Prowadzone są również rozmowy z Towarzystwem Boskiego Zbawiciela - Prowincja Polska Księży Salwatorianów, by pozyskać teren, na którym zlokalizowany jest Park Jalu Kurka, zabiegamy także o Park Wincentego A’Paulo.

- Czy miejscowe plany zagospodarowania nie powinny bardziej dbać o interes mieszkańców, którzy chcą mieć więcej wolnej, zagospodarowanej pod zieleń i wypoczynek przestrzeni?

- W miejscowych planach staramy się maksymalnie chronić tereny zielone. Ale proszę pamiętać, że każdy plan zagospodarowania przestrzennego to efekt kompromisu pomiędzy tymi, którzy chcieliby mieć przed oknem park i właścicielami działek, którzy mogą mieć na ten temat zupełnie inny pogląd. Przygotowując plany robimy bardzo szerokie konsultacje społeczne, dając okazje wszystkim stronom do wniesienia uwag.

- W przypadku zarzutu o arogancję Łukasz Gibała wspomniał, że wysyłał Pan mieszkańców na urlop podczas ŚDM. Gdyby cofnąć czas, nie powtórzyłby Pan tych słów?

- Uczciwie byłoby przytoczyć cały kontekst tej wypowiedzi. ŚDM są wydarzeniem, z którym będą wiązać się utrudnienia w poruszaniu się po mieście. Jeżeli dla kogoś nie jest to ważne wydarzenie z punktu widzenia religijnego, jeżeli może sobie na to pozwolić i nie musi być w pracy, to warto rozważyć wzięcie na ten czas urlopu. Nikogo z miasta nie wyrzucam - jak usiłuje mi wmówić Łukasz Gibała - wierzę, że podczas ŚDM będzie tutaj wspaniała atmosfera, ale nie mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że mieszkańcy nie zauważą w żaden sposób utrudnień i wszystko będzie perfekcyjnie. Choć pewnie warszawska agencja PR-owska doradziłaby mi taką wypowiedź. W każdym razie ja w Krakowie zostaję.

- Czy jest Pan zadowolony z tej kadencji. Jak ocenia Pan realizację programu wyborczego?

- Realizację programu wyborczego można oceniać po pełnych czterech latach, a minęło dopiero półtora roku. Ale wiele rzeczy udało się już zrealizować. Remontujemy ulice, przygotowujemy się do rozpoczęcia budowy Trasy Łagiewnickiej, kończymy budowę kolejnych mieszkań komunalnych, na osiedlu Handlowym jest nowy basen, a niedługo zaczniemy budowę kolejnego na osiedlu Na Kozłówce. Kolejny będzie na Ruczaju. Kupujemy tramwaje i autobusy! Tak olbrzymich zakupów jeszcze w historii krakowskiego MPK nie było. Udało się zrealizować wszystkie moje obietnice związane z zacieśnieniem współpracy z organizacjami pozarządowymi i konsultacjami społecznymi.

- Wcześniej były duże inwestycje (stadiony, Arena Kraków, Centrum Kongresowe), które łatwiej zauważyć całemu miastu, niż drobne inwestycje, dostrzegane głównie przez okolicznych mieszkańców. Taka polityka to dobry kierunek?

- Chciałbym tylko przypomnieć, że w tej kadencji Kraków zyskał Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów, który rozwiąże nasz problem gospodarki odpadami na wiele lat. Z drugiej strony, mieszkańcy sami zwracali uwagę na to, że teraz czas wrócić do drobnych, ale ułatwiających życie inwestycji, więc nie mam powodu sądzić, że ich nie docenią i nagle zatęsknią za budową ogromnych obiektów. Ale duże inwestycje też będą - trasa Łagiewnicka czy tramwaj do Górki Narodowej.

- Z jednej strony referendum, a z drugiej radni PO zastanawiali się, czy nie zerwać z Panem koalicji, bo radni ze związanego z Panem klubu „Przyjazny Kraków” początkowo nie przegłosowali uchwały o Trybunale Konstytucyjnym.

- Dla mnie jest oczywiste, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego należy respektować bez względu na to, czy zostały opublikowane czy nie. Do tego nie są potrzebne żadne uchwały. Radni zdecydowali, że warto podjąć taką rezolucję, w której apelują o załagodzenie sporów. To także ważny gest. Koalicja z PO ma się dobrze.

- Ostatecznie radni z „Przyjaznego Krakowa” zagłosowali razem z PO za rezolucją broniącą Trybunału Konstytucyjnego. Nie obawia się Pan, że tym samym wszedł Pan w spór z PiS i teraz ta partia może się przyłączyć do akcji referendalnej w sprawie Pana odwołania?

- Decyzje partii politycznych mają w tej sprawie drugorzędne znaczenie. Ostatecznie zawsze decydują krakowianie.

- Pojawiały się informacje, że Pan chorował. Czy mógłby Pan powiedzieć, co się działo, jak się Pan teraz czuje? Czy ma Pan siły na dalsze rządzenie miastem?

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kto musi dopłacić do podatków?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski